| Projekt Grunwald - Dwaj panowie Gersdorfowie |
|
|
|
| Wpisany przez Katarzyna Manikowska | ||||||||||||||
| wtorek, 26 lipca 2005 | ||||||||||||||
|
Dwaj panowie Gersdorfowie
A oto kolejne pokłosie Projektu Grunwald, w skali 54 mm jednakowoż. Czytając swego czasu z wypiekami na twarzy Wielką Wojnę z Zakonem Krzyżackim prof. St. Kuczyńskiego trafiłam otóż w indeksie osób na dwie osoby noszące nazwisko Gersdorf. Pierwszy z nich to Krzysztof G., możny pan z otoczenia Zygmunta Luksemburczyka, z powodzeniem wypełniający na jego rzecz różne mniej i bardziej delikatne misje dyplomatyczne, zaś w bitwie grunwaldzkiej ? dzielny i honorowy dowódca krzyżackiej chorągwi św. Jerzego. Chorągiew ta skupiała zagranicznych gości Zakonu, rycerzy angielskich, francuskich, luksemburskich, węgierskich. Długosz tak o nim pisze: ?Król zaś polski i jego wojska odnieśli późne i z trudem zdobyte, ale pełne i zdecydowane zwycięstwo nad mistrzem i Zakonem Krzyżackim. Wtedy też rycerz Jerzy Gersdorff, który niósł w wojsku krzyżackim chorągiew św. Jerzego a który wolał z honorem dostać się do niewoli, niż haniebnie uciekać, z 40 towarzyszami broni zabiegając drogę rycerzowi polskiemu herbu Dryja, Przedpełkowi Kropidłowskiemu, padłszy na kolana dostał się do niewoli, jak rycerz, tak jak sobie tego życzył, po oddaniu również chorągwi?. Nazwanie Krzysztofa Gersdorfa Jerzym jest oczywistą pomyłką naszego dziejopisa, wynikajacą być może stąd, że Gersdorf dowodził chorągwią sw. Jerzego właśnie. Krzysztof występuje w źródłach raz jako dowódca tej chorągwi, raz jako jej chorąży. Bardziej prawdopodobne jest to pierwsze, ale ja zdecydowałam dać mu do ręki sztandar św. Jerzego. Drugim walczącym pod Grunwaldem Gersdorfem jest Kaspar, być może zniemczony Ślazak, dowódca zaciężnego oddziału krzyżackiego. Nie wiadomo niestety, do której z krzyżackich chorągwi jego oddział dołączono. Z zakonnych soldbuchów wiadomo tylko, że przeżył on bitwę; 20 lipca Krzyżacy wypłacili jakieś pieniądze (zaległy żołd?) jego oddziałowi, liczącemu wówczas 157 kopii i 5 strzelców. Nie wiadomo, by Kaspar i Krzysztof byli w jakikolwiek sposób spokrewnieni. Nie wiadomo też, czy osobiście się spotkali. Ale, jak sądzę, niemożliwe to nie było. Na kaftanie Kaspra G. trenowałam malowanie takich troszkę ozdobniejszych wzorów, natomiast cała dioramka grzeszy ? jak zwykle u mnie, niestety ? byle jak wykończonym podłożem.
Katarzyna Manikowska ?Viltianus? grudzień 2004 ? lipiec 2005
Literatura:
|
||||||||||||||
| Zmieniony: piątek, 09 października 2009 |


