| Od Podstaw - Gipsowi Powstańcy prawie od podstaw |
|
|
|
| sobota, 09 lipca 2005 | ||
|
Cały problem z figurkami w skali 1/16 polega na tym, że jest stosunkowo niewiele dostępnych modeli na rynku (ewentualnie są drogie i nie do kupienia w najbliższym modelarskim sklepie). A dodatkowo większość figurek przedstawia Niemców. Tak dalej być nie mogło - mam dość już niemieckiego sprzętu wojennego - a więc przyszedł czas na figurki Polaków. Tylko, że straszna posucha na rynku. A więc szybka decyzja - robimy od podstaw. Zaczynamy! Zacząłem bardzo optymistycznie - czyli od wyboru zdjęcia. Wybrałem jedno z powstańcami (tu znowu nieoceniony okazał się serwis - http://whatfor.beta.punkt.pl - wszystkie cytaty pisane kursywą, jeśli nie zaznaczono inaczej pochodzą z tego serwisu). Poniżej zamieszczone zdjęcie zostało właśnie od nich skopiowane. Więcej o AK oraz o "Zgrupowaniu Radosław" można poczytać na tamtej świetnej stronie. Zdjęcie zrobione 11.VIII.1944 w okolicach Stawek, przedstawia grupę powstańców są to: "Żołnierze Kedywu "Kolegium A" na Woli, od lewej: z Thompsonem "Kostek", "Lech", "Kryst", "Socha" i oparty o Bergmanna Bgm35 - "Bor" - ustawionych do zdjęcia. Zdecydowałem się na wykonanie figurek powstańców "Kostka" i "Lecha" - ze względu na ich nietypową pozę (co potem przysporzyło mi niemało kłopotów) i ciekawy ekwipunek. "Lech" to Lech Zubrzycki (pluton Kedywu OW "Kolegium A" - 12 VIII włączony w skład "Zośki"), ostatni raz widziany 31 VIII na Bielańskiej podczas przebicia. "Kostek" był dowódcą plutonu w batalionie "Miotła"- nie udało mi się znaleźć więcej informacji. Moje "boje", czyli jak walczyłem z oporną gipsową materią
Zdecydowałem się na wykonanie figurki-matki z gipsu. Dlaczego? Ponieważ przy wcześniejszej dioramie całkiem dobrze mi się pracowało z tym materiałem. Ma on kilka zalet (najważniejsza to cena) jest tani jak barszcz; poza tym jest całkiem miękki (szczególnie, kiedy nie zaschnie na kamień ;) i podatny na obróbkę. A wady (przede wszystkim czasami się kruszy) pół biedy, gdy odpadnie pół nogi (wtedy można jeszcze przykleić Wikolem ) znacznie gorzej, jeśli odkruszy się jakiś detal, wtedy trzeba zaczynać wszystko od początku. A tak naprawdę to próbowałem z różnymi materiałami: plastelina, modelina odpadła, bo jest nietrwała, no i trochę puchnie, jak się ją zagotuje/upiecze. Ale wybór gipsu też jest ważny (wcześniej nie wiedziałem, ze jest tyle gatunków - w sumie gips to gips :). Wada jest to, ze w gipsie jest troszkę piasku, no i czasem trafia się na takie ziarenko. Obecnie używam zwykłego gipsu szybkoschnącego (nie szpachlowy!). Forma
Nie zdecydowałem się jednak na zrobienie figurek naprawdę od podstaw. Podczas wstępnych prób, miałem sporo problemów z uzyskaniem odpowiednich proporcji ludzkiego ciała - a to noga jakaś krzywa wyszła, a to za długa, a to zginała się jakoś tak dziwnie. A więc nie tędy droga - przynajmniej na tym etapie umiejętności. Rozejrzałem się po sklepach i kupiłem figurkę Dragona nr 1612. Odbiłem tego pana w silikonie - użyłem do tego celu zwykłego silikonu ze sklepu z materiałami budowlanymi - ale uwaga - użyłem silikonu białego. Okazało się, ze silikon przezroczysty - kompletnie się nie nadaje do robienia form - przykleił się do plastiku na amen, spędziłem potem parę ładnych godzin na czyszczeniu detali. Ale silikon biały -okazał się całkiem dobry - formy wychodzą miękkie, oddają super detale, a do tego silikon ten jest stosunkowo tani (około 4,60 PLN za 60 ml). Ale za to trzeba było czekać dwie doby, żeby złapał. Następnie do tych form nalałem gipsu. Po wyjęciu z form, dostałem gotowe części składowe. Może nie były one świetne (trochę niedokładności, dziurki), ale pozwoliły na ogólne zaplanowanie postaci. Mundur, postawa, głowy etc. Potem w zasadzie starłem całe mundury (w końcu powstańcy mieli inne mundury, niż figurka, z której zrobiłem formę) i nałożyłem trochę gipsu, no i skalpelem wydłubałem im te mundury. Skopiowałem głowę, dodałem jednemu żołnierzowi uśmiech, drugi dostał furażerkę. Wybór mundurów nie był przypadkowy. Pierwsza kurtka mundurowa to Tarnschlupfjäcke, czyli Waffen SS Type I M38 Blurred Edge Smock w wersji "Rozmyte plamy" - jesień. Sznurowana bluza maskująca Tarnschlupfjäcke wprowadzona została w 1937r. Po pierwszym pokazie na poligonie SS-VT "Deutschland", obserwatorzy z ramienia Wehrmachtu nie szczędzili kpin pod adresem "dziwacznie odzianych" SS-manów. Tylko jeden oficer armii poważnie zainteresował się nowym pomysłem - gen. Kempf przesłał próbki materiałów maskujących do Oberkommando der Wehrmacht w Berlinie. Pierwsze wersje Tarnschlupfjäcke szyto jako bluzę naciąganą na głowę. Rozcięcie ułatwiające zakładanie było sznurowane. W talii, po bokach znajdowały się dwa pionowe rozcięcia osłonięte klapami - miały one umożliwić sięganie do ładownic. Początkowo bluzę zaprojektowano do noszenia na mundurze i oporządzeniu - stąd jej obszernie rozmiary. Wkrótce okazało się to bardzo niepraktyczne i od 1940r oporządzenie noszono na bluzie. W czasie wojny wygląd bluzy ulegał nieustannym zmianom. Kolory wybrane dowolnie, z dostępnego szerokiego repertuaru kolorów niemieckich mundurów maskujących - niestety ze zdjęcia trudno zgadnąć, jakiego koloru była naprawdę. W stosunku do kolorowego zdjęcia, zmieniłem zakończenie rękawów, wydają się mieć mniejsze ściągacze. Odlewy z figurki matki miały oczywiście inna postawę niż powstańcy na zdjęciu. Wymagało to sporo kombinacji i pracy. Ale mając zgrubne odlewy, bardzo łatwo jest je przerobić. Najtrudniej było wykonać ramiona, którymi się obejmują. Niestety nie udało mi się zachować stuprocentowej zgodności ze zdjęciem - poddałem się - po prostu we wczesnej fazie nie wykonałem prawidłowego ustawienia nóg. Dlatego są oni nieco bardziej odsunięci od siebie niż powinni. Przez to zrobiłem kolejny błąd, wyszły mi za długie ręce - trudno - było już za późno na diametralne zmiany - zostawiłem tak jak jest. Diorama plus pierwsze malowanie podkładowe Jak to zwykle u mnie bywa mini dioramę zrobiłem z gipsu na okrągłej ramce fotograficznej. Figurki i dioramę zagruntowałem Pactrą, na zdjęciu widać pierwszy podkład z umbry naturalnej. Twarze i dłonie postanowiłem pomalować olejami artystycznymi. To jest to! Wyszło całkiem, całkiem. Ale o tym w następnym odcinku :). Z Thompsonem miałem trochę problemów, głównie ze znalezieniem dokładej dokumentacji. Znalazłem w sieci wersję dokumentacji nowoczesnego Thompsona, na niej oparłem główne wymiary. Pierwszy ulepiony przeze mnie Thompson poszedł do pieca, jako szczególnie nieudany. Druga wersja Thompsona okazała się inna, od tej na zdjęciu orginalnym. Ale to trzech razy sztuka - ostatni wyszedł niezle (widać go na zdjęciu poniżej). A przy okazji zrezygnowałem z lepienia karabinu z masy plastycznej na rzecz plastikowych płytek po chińskim jedzeniu. Wcześniej zachwycałem się sposobem, w jaki pomalowałem twarze tych dzielnych wojaków. Przemalowywałem te buzki wielokrotnie, co widać na zdjęciach. No cóż, trochę czasu już od tamtej pory minęło - dzisiaj to malowanie mi się tak nie podoba - po prostu dzisiaj zrobiłbym to lepiej i trochę inaczej - ale co tam! Zostanie tak jak jest, unikam poprawiania starych modeli (chyba bardziej z wrodzonego lenistwa niż z zasady;). Malowanie reszty wyszło, jak widać - czyli raczej kiepsko - chyba juz nigdy nie nauczę się malować tych niemieckich groszków. Podsumowanie: Komentarz po latach Cóż, dzisiaj już wiem, że istnieje milliput, magic sculp, apoxie sculp i tysiąc innych mas plastycznych, które nadają się do tworzenia figurek. Nie polecam lepienia figurek z gispu - ale cóż - powyższy artykuł pokazuje, że jak się chce - to wszystko jest możliwe. Mimo wszystko te figurki mają u mnie honorowe miejsce na półce - to były pierwsze figurki od których zaczęła się zabawa od podstaw.
|
||
| Zmieniony: piątek, 09 października 2009 |



