| Od podstaw - sbs - żabka |
|
|
|
| Wpisany przez Katarzyna Manikowska | ||
| środa, 04 listopada 2009 | ||
|
Do stworzenia żabki użyłam jakiejś masy dwuskładnikowej, bodajże Tamiyi. Victorius będzie znał nazwę, bo od niego ją dostałam.
Bryłkę uformowałam w kształt żabiego ciałka. Żaba albowiem składa się z kadłubka, trójpalczastych łapek i wyłupiastych oczków.
Nie obyło się bez materiałów referencyjnych :).
Wygniotłam zarysy żabich udek i kształt łebka z szyjką:
Usteczka i oczki (oczodoły znaczy).
.. doczepione mniej wiecej tam, gdzie żaba ma staw barkowy (albo jego żabi odpowiednik).
Paluszki - po trzy na kazdej łapce - wycięłam zwyczajnym nożykiem modelarskim. I rozsunęłam paluszki na boki. Analogicznie łapki tylne. Tylko golenie ma żaba ciut grubsze i tak śmiesznie poskładane, na rysunku referencyjnym to nieźle widać.
Żaba posiada również garbek na plecach. Dorobiłam z kłębuszka masy.
Współudział - kotka Glajda, która cały czas mruczała mi na kolanach.
A teraz głowa do góry - w moich zamierzeniach żaba ma patrzeć mniej więcej na konia.
Całość zajęła mniej więcej 30 minut lepienia.
Zapomniałam napisać wcześniej: w tej skali żaba nie powinna być większa niż 5-6 mm. Mnie wyszło 8. Duża żaba. Trudno. Dzisiaj żabę wstępnie pomalowałam - do korekty jest jeszcze brzuszek, usteczka i wycieniowanie całości - zrobiłam wyłupiaste oczki (w oczodoły zapuściłam kropelkę żółtej farby, potem kropelkę lakieru bezbarwnego, namalowałam czarną poziomą kreskę źrenicy, i na to kolejne dwie kropelki lakieru błyszczącego), a na koniec umocowałam na podstawce. Huzarowi zamontowałam obie pary wodzów i uwiąz. Wodze munsztukowe normalne, z czerwonej skóry, za to przy wędzidłowych pozwoliłam sobie na lekką ekstrawagancję. Na rysunkach widać, że huzarzy dość często, zwłaszcza pewnie w okolicznosciach paradno-defiladowych, wodze wędzidłowe luźno puszczają na koński kark, powodując koniem tylko za pomocą krótko zebranych munsztukowych. Nie wiem, dlaczego tak było. Wiem, że munsztuk uciska konia w język i sprawia mu większy ból niż wędzidło, że koń jest na munsztuk bardzo wrażliwy. Może chodziło o wytworzenie efektu nerwowo pląsającego rumaka, przy jednoczesnym nieco nonszalanckim trzymaniu wodzów jedną ręką. Nie wiem, to tylko moja hipoteza, nigdy nie jeździłam na koniu okiełznanym uzdą munsztukową.
Tak czy owak, wodze wędzidłowe, skoro i tak luźno leżą na końskim karku (tu konkretnie chowają się pod stelażem siodła), można na czas parady zrobić z delikatniejszego materiału. Figurka ma wędzidłowe pomalowane, jakby były haftowane. Srednio mi się to spodobało. Popatrzyłam na obrazki, wzięłam cienką nitkę i splotłam ok. pół metra warkoczyka. Starczyło i na wodze, i na uwiąz.
|
||
| Zmieniony: czwartek, 05 listopada 2009 |



















